„Koniec historii” cz. I

Image

„Naród, który traci pamięć przestaje być narodem.”

Józef Piłsudski

Witam wszystkich serdecznie!

Bardzo rani mnie zaogniająca się atmosfera wokół reformy programu nauczania historii. Tym bardziej, że nauczycielka życia jest jedną z moich pasji i dziedziną, której uprawianie daje mi przyjemność i poczucie dumy.

Ministerstwo Edukacji Narodowej proponuje rozciągnięcie materiału realizowanego w gimnazjum na okres czterech lat, przenosząc treści na pierwszy rok nauki w szkole ponadgimnazjalnej. W następnych latach planuje się naukę przedmiotu nazwanego historia i społeczeństwo dla osób niezainteresowanych lub historii dla humanistów.

Kończę właśnie cykl nauki historii starą metodą, która powielała treści na każdym poziomie nauki i adekwatnie do stopnia szkoły rozszerzała materiał. MEN argumentuje, że historia XX wieku jest najbardziej pomijana, omawiana skrótowo i pobieżnie. Nie zauważyłem, nie doświadczyłem tego…

Ale nawet jeżeli? Czy nie lepiej byłoby po prostu okroić materiał historii powszechnej z wcześniejszych epok? Z całym uznaniem dla dorobku wcześniejszych pokoleń, ale nie wszystko istotnie determinuje kolejne ważne wydarzenia, dlatego za bezcelowe uważam rozwodzenie się np. nad każdym stronnictwem politycznym w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej lub nad wszystkimi aspektami życia starożytnych Rzymian.

Chwalebna i trudna jest historia Polski. To jej powinniśmy poświęcać zdecydowanie więcej uwagi i zaangażowania podczas pracy na lekcjach. Co więcej, dzięki zagłębieniu się w nią można odkrywać fascynujące fakty, zrozumieć dlaczego dziś wygląda tak jak wygląda, a nie jak byśmy tego pragnęli. Z zachowaniem odpowiednich proporcji jesteśmy w stanie uszanować „pokrzywdzony” wiek XX jeśli panie i panowie z MEN już się tak przy tym krzywdzeniu upierają.

- Odwołam się do ewangelicznej mądrości, która powiada, że „nie należy lać młodego wina do starych bukłaków, bo i bukłaki pękną i wino się zmarnuje” – powiedział Aleksander Pawlicki, który odwołał się także do swoich doświadczeń jako nauczyciela historii. – I dokładnie tak samo jest ze zmieniającą się młodzieżą. Nie można tej młodzieży napełniać historią uczoną tak jak uczono naszych pradziadków, dziadków i wreszcie nas samych.

[za: Wirtualna Polska, 2012-03-21 (10:12)]

Trudno się nie zgodzić! Ale w rozumieniu pana Pawlickiego wręcz trzeba. Bo czy nowy bukłak musi być od razu wywróceniem całej starej metody do góry nogami? Treści, materiału i wartości jakie niesie nauka historii? Ona ma nas uczyć patriotyzmu, miłości do kraju i zrozumienia dziejów. Zamiast wprowadzać sztuczne i kosztowne reformy, może lepiej zaangażować się we wspieranie nauczycieli w kreatywnym prowadzeniu lekcji, pokazaniu, że historia wcale nie musi być nudna! Jest przecież w Polsce tyle pięknych miejsc…

Artur Lorek